Z homilii...


Szansa spotkania

6 marca 1983 niedziela
Wj 17,3-7 Rz 5,1-2,5-8 J 4,5-42

Z żywego dialogu Samarytanki z Jezusem, jaki przedstawia dzisiejsza Ewangelia św. Jana, można skorzystać, ale można też jakoś niefortunnie się zapętlić. Można podwójnie spojrzeć na to spotkanie.
Dla detektywa wszystko wygląda podejrzanie: w południe, przy studni, sam na sam – tu musiało być jakieś przekazanie informacji. To spotkanie jest członem w ogniwie wymierzonym przeciw narodowi. Bo sama postać Jezusa nie jest jasna. Sami nazareńczycy nie wiedzą dokładnie, jak było z Jego narodzeniem. Jest udokumentowane, że przyszli jacyś ludzie ze Wschodu i zostawili złoto. Złota nie zostawia się komuś tak bezinteresownie. I można, przez cały czas węsząc, nic nie zrozumieć i z nikim się nie spotkać.
A można popatrzeć na Ewangelię inaczej, tak jak została napisana. Wtedy zaczyna błyszczeć sekret osoby Jezusa.
Św. Jan w Ewangelii czyni katechezę, w której stopniowo ukazuje kim jest Jezus, jakie w tej tajemnicy zawierają się prawdy żywe. Świętemu Janowi wystarczy dowolny fakt, np. zmęczony Jezus siedzący przy studni. Ktoś przychodzi czerpać wodę, słyszy głos, głos ten zdradza akcent.
– Galilejczyk!
– Jak to, Ty Galilejczyk ze mną rozmawiasz?
– No, żebyś wiedziała…
I zaczyna się cudowny dialog i objawia to, co ma się objawiać. Samarytanka jest na powierzchni, a Pan Jezus sięga w studnię jej sumienia. Jest zaintrygowana żywą wodą. I tu zaczyna się coś dziać.
Jednak żeby doszło do spotkania, człowiek musi chcieć, musi otworzyć się na Boga. A przedtem trzeba uporządkować życie prywatne.
A jej życie było opłakane. Miała pięciu mężów i żaden nie był jej mężem. I ten, którego teraz ma – też nie jest jej mężem.
Jeśli Pan Jezus mówi o grzechu, to po to, by przebaczyć. Nie zostawia człowieka sam na sam z grzechem, bo człowiek by tego nie udźwignął. Stworzył szansę i owa kobieta ją wykorzystała.
– Ty jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga.
– Cześć Bogu oddajemy w Duchu i w Prawdzie.
To o nas, kochani, chodzi. W jaki sposób ja oddaję Bogu cześć? Co to znaczy ”w Duchu i w Prawdzie?” Czy nie staję przed Bogiem w zdrowaśkach, w przyzwyczajeniach i w pustych gestach?
Kobieta pobiegła do miasta, opowiadając Kogo spotkała. Jeśli choć raz spotkało się Kogoś, Kto jest całą nadzieją życia, źródłem życia, to pędzi się do innych, by się podzielić. Człowiek szuka kogoś drugiego, by zwierzyć się z bogactwa, którym został obdarowany. Przychodzą, patrzą i wierzą! I ta metoda odczytania zdarzeń przynosi życie.
Najpierw święty Jan mówi, że to jest wędrowiec, jakiś pielgrzym, potem, że to prorok, a w końcu dowiadujemy się, że jest to Zbawiciel świata, który rozdziela wodę życia. A woda życia to nic innego jak Duch Święty. Od nas zależy ten dialog, jak go przeprowadzimy. Jeśli tak jak ta niewiasta, to dzięki Bogu; a jeśli nie, to jest teraz czas, żeby coś z tym uczynić.


powrót...