Z homilii...


Pokonać lęk

13 stycznia 1983, czwartek1
Hbr 3, 7-14; Mk 1, 40-45

Moi drodzy bracia i siostry. Liturgia święta przeznaczona na dzień dzisiejszy mówi przez Ducha Świętego: „Jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych”. Wasze stawienie się na modlitwę świadczy, że wasze serca są czułe na niedolę i krzywdę, tak jak Boże Serce nie jest obce ludzkiej niedoli. Święty Marek notuje to zdarzenie, jak przed Panem Jezusem stanął nieszczęsny, trędowaty człowiek. Można się dziwić jego odwadze, że do Pana Jezusa się dostał, bo trzeba pamiętać, że w owym czasie trędowaty był wykluczony z życia społecznego. Proszę zauważyć zachowanie się Pana Jezusa – zdjęty litością, a więc Bóg nigdy nie był i nie jest obojętny. Pan Jezusa „zdjęty litością” łamie prawo regulujące sposób zachowania się wobec trędowatego – dotyka go. I to złamanie prawa czyni człowieka wolnym od trądu.
Musimy jak ten trędowaty trzymać się mocno Jezusa. „Uważajcie bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary”. Niewiara – to jest ten trąd, który każe odchodzić od Boga. Popatrzmy na sprawy moralne – ile tam trądu. To się da wyleczyć, trzeba tylko rozpłomienić się nauką Jezusa. Gdybyśmy mieli możliwość tych wszystkich trędowatych uwolnić! To przecież jest możliwe! Trzeba tylko w swoim sercu bardzo rozbudzić słowa Jezusa.
Kojarzy mi się sytuacja ze Świętej Anny. Grupa zwiedzała klasztor sióstr dominikanek. Wszyscy byli bardzo zalęknieni – podobno siostry żyją za kratami. Poprosiłem, żeby przywołano jedną z nich. Przyszła cała uśmiechnięta i powiedziała:
–Myślicie, że my jesteśmy za kratami, a my myślimy o was podobnie!
Trzeba zatem się uwalniać, pokonywać trąd, który w nas siedzi. Ten wróg, którego mamy pokonać, to lęk, nasza obawa, a Pan Jezus nam przypomina, że tylko prawda może nas wyzwolić. Stacją nadawczą prawdy jest on sam. Z nim trzeba współtworzyć przyjaźń – i nie trzeba się bać. Trzeba leczyć się z pseudolęków. Jeśli my się nie boimy, to nas się ktoś boi.
Ja jestem Prawdą i Drogą, i Życiem – to mówi Chrystus. Trzeba oprzeć swoje życie o prawdę, umieć ją zamanifestować tam gdzie trzeba. Trzeba zmobilizować wszystkie intencje, aby być wolnym. To jest prawdziwe życie. Wszelkie diabelstwo niech pierzcha przed mocą światła! Trzeba być roztropnym, ale nie trzeba się bać. Ludzie zewsząd schodzili się do Jezusa, do Światła – jak dziś.
Stojąc w tej gorącej modlitwie na pewno możemy ufać, że oni – uwięzieni – też z nami są. Na pewno dosłyszeli2.
____________________

1 Aresztowanie poznańskich opozycjonistów wstrząsnęło środowiskiem „Solidarności”. Msza św. o ich uwolnienie aresztowanych została odprawiona w kościele Dominikanów o godzinie 18:00.

2 Przed udzieleniem błogosławieństwa, stojąc przy ołtarzu, o. Honoriusz powiedział, że z miejsca, gdzie dokonała się przed chwilą zbawcza ofiara, wyraża swój protest przeciw temu, że do aresztowanych nie mają dostępu adwokaci ani rodzina, natomiast ma dostęp telewizja. Mówił, że jest oburzony jak można z czyjegoś nieszczęścia robić sensację. Prosił też, aby pod adresem tych, których pokazano w telewizji, nie wypowiadać pochopnie żadnego złego słowa. Mszę świętą koncelebrował o. Czesław Białek, jezuita.


powrót...