Z homilii...


Wieczór solidarności w Chrystusie

16 grudnia 1982, czwartek1

(…) Maryja powiła Syna
I położyła Go delikatnie na sianie
Jak kruche szkło.
Pasterze o szerokich barach,
Narzuciwszy na siebie wełniane burnusy,
A na głowy kolorowe chusty,
Weszli do jaskini jak dzwony.
Mędrcy stali pokornie jak dostojne księgi,
W których opisane są dzieje
Ludzi dobrej woli.
Krowa, wół i osioł
Pochyliły się nad żłóbkiem
Jak trzy doliny.
A potem
Dzwony, księgi i doliny
uklękły.

Roman Brandstaetter

Drodzy bracia i siostry, pragnę powitać wszystkich, którzy klękają tego wieczoru jak dzwony, księgi i doliny przed Bożym Słowem, które przybrało się w ludzkie ciało. Wśród nocnej ciszy dowiadujemy się, że Bóg ukrył się w tym co ludzkie. Stąd nie wolno nikomu deptać tego co ludzkie, bo pod osłoną tego co ludzkie kryje się tajemnica Boża, Bóg sam. Ktokolwiek, jakikolwiek system targnie się na Boga, bliski jest deptania praw ludzkich. Musi się bardzo napracować, żeby zafałszować życie. W miejscu prawdy stawia fałsz, w miejscu sprawiedliwości – bezprawie. W miejscu drogi – kręte ścieżki. Zamiast braterstwa i jedności – nienawiść, zemstę i podziały.
Ta noc, drodzy bracia i siostry, wciąga nas w klimat Bożo-ludzki, to znaczy w klimat zjednoczenia i braterstwa, solidarności z Nowonarodzonym i solidarności między sobą w tym co ludzkie.
I w tym klimacie, w tym duchu pragnę wszystkich bardzo serdecznie powitać. Przede wszystkim przedstawicieli tych, którzy nas żywią i chronią – brać rolniczą. Wiem, że tu są. W osobach tu obecnych witam cały świat pracy wszystkich zakładów naszego miasta. Witam was, droga młodzieży, związana z nami na co dzień i tych od święta; absolwentów młodszych i wcześniej urodzonych, profesorów i pracowników wyższych uczelni. Witam duszpasterzy akademickich i moich konfratrów, którzy współdźwigają ciężar tego roku.
Witam na tym wieczorze solidarności w Chrystusie ojca diecezji księdza Arcybiskupa, którego uosabia nam tutaj ksiądz Biskup Stanisław2 – odpowiedzialny za nurt życia w diecezji, zwany duszpasterstwem akademickim. Wydaje mi się, że tam gdzie jest jego wartki nurt, biskup powinien być. Dlatego wyrażam radość, że jest wśród nas, że jest z nami tej nocy, w której światło pokonuje ciemności; tej, w której wszelka przemoc truchleje, bo rodzi się Bóg. Dzięki tej tajemnicy, tej nocy Bóg jest bliski, ludzki, słyszalny, transcendentny i kruchy jak dziecko. Można Go niejako dotknąć, zobaczyć, przyjąć i można Go niestety odrzucić, podeptać.
Niech nasze serca zagospodarują ten wieczór w klimacie szczególnego braterstwa i jedności. Niech nasza serdeczność skruszy wszelkie mury nienawiści i beznadziei. Niech w naszym życiu wyrośnie nadzieja tak wielka i wspaniała jak ta, którą symbolizuje potrójny krzyż na Wybrzeżu zrośnięty ramionami. Nadzieja tak mocna, jak ten znak w sercu naszego miasta, który ma wspólną belkę i ogromne węzły – symbol naszego życia, naszej solidarności. Jest z nami ta nadzieja, której się spodziewamy w przyszłym roku – Ojciec Święty Jan Paweł II. Weźmy do serca Jego słowa: „Abyście nigdy nie zwątpili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Abyście mieli ufność. Abyście szukali duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ją znajdowało. Abyście od Niego nigdy nie odstąpili. Abyście nigdy nie wzgardzili miłością, która jest największa”3.
____________________

1 Tekst odtworzony z zapisu magnetofonowego. Tego wieczoru po raz pierwszy tradycyjny „opłatek” po studenckich rekolekcjach adwentowych miał charakter wspólnej wigilii wielu środowisk. Po przywitaniu przez ojca Honoriusza obecnych wystąpili aktorzy poznańskich teatrów, recytując wielką poezję romantyczną. Wspólne łamanie opłatka – centralny moment spotkania – nastąpił po przemówieniu ks. bpa Stanisława Napierały. Na zakończenie w sali duszpasterstwa akademickiego studenci przedstawili bożonarodzeniową szopkę.

2 ks. bp. Stanisław Napierała

3 O. Honoriusz bardzo zaangażował się w przygotowanie pielgrzymki JPII. Zmarł miesiąc przed Jego przyjazdem.


powrót...