Z homilii...


Nadzieja jest w nas

5 grudnia 1982, niedziela
Ba 5, 1-9; Flp 1, 4-6, 8-11; Łk 3, 1-6

Ciężkie jest to prorocze Słowo Boże. Słowo skierowane na pustyni do Jana, syna Zachariasza. Ciężkie i wielkie są tajemnice prorocze, które znały wieki dawne.
Oprócz tego ciężaru prorockiego dzisiejsza liturgia słowa ma klimat wielkiej poezji, powiedziałbym liryzmu.
– Złóż Jeruzalem szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały. Albo przedtem:
– Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu a język śpiewał z radości.
– Czy św. Paweł: Bóg jest mi świadkiem jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi, ożywiony miłością Chrystusa. A modlę się o to: abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, nabytym przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga.
Potem ten klimat poezji w jakiś prawie agre-sywny sposób przeniesiony jest w wymiar społeczny, polityczny a na pewno historyczny. W piętnastym roku rządów – notuje Łukasz (wymieniając imiona Cezara, Heroda, Piłata, a także dwóch kapłanów Annasza i Kajfasza) - zostało skierowane Słowo Boże do Jana. Ale Jan, syn Zachariasza, medytując Słowo Boże, wykłada je tak, jak było znane w poprzednich czasach:

Przygotujcie drogę Panu,
prostujcie Jemu ścieżki;
każda dolina niech będzie wypełniona,
każda góra i pagórek zrównane,
drogi kręte niech się staną prostymi,
a wyboiste drogami gładkimi.
I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

Tyle w tych słowach skierowanych do Jana jest nadziei! Pięćdziesiąt lat po najeździe Nabuchodonozora wśród znękanych, zgniecionych, ale ciągle jeszcze wybranych słychać głos proroka Barucha:
– Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały.
W takiej niedoli, zdeptaniu, wyrzuceniu z ojczyzny słychać wciąż głos nadziei. Sześć wieków później znów powtarza się to wołanie, znów słychać głos skierowany tym razem do Jana. To nowe wołanie Jan ujmuje w słowa, które dla tego narodu są już znane Złóż Jeruzalem szatę smutku… prostujcie drogi Panu… i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże!
Prawie dwadzieścia wieków upłynęło i dziś znów słyszymy te same słowa. Liturgia święta daje społeczności wierzących to samo wezwanie do nawrócenia, do zreformowania swego życia. Nie ma takiej siły, która by przeszkodziła Bogu w realizowaniu Jego planu. Ciągle mamy szansę nawrócenia do Pana, ciągle trzeba nam medytować, ciągle pytać: Komu ja mam przygotować przyjście?
Wyrywajmy się z wszelkiej ciemności, wyrywajmy się ku światłu! Nie ma dla człowieka wierzącego beznadziejnej sytuacji, jeżeli tylko usłyszy to, co do niego mówi Bóg. Nie narzekajmy na system, nadzieja jest w nas. Bóg złożył ją w nas. A jeśli „Bóg z nami, to któż przeciwko nam”? Trzeba oburącz chwytać się Słowa Bożego. Czynić wysiłek, żeby nim żyć. Trzeba duchowego pogotowia, tego sposobu niszczenia murów, które stoją między Bogiem a nami.
Z pustyni wielkich proroków zaprasza nas dzisiejsza liturgia do nawrócenia. Tajemnica pustyni pozwala zobaczyć majestat Boży. Prośmy, abyśmy do tej jasności widzenia doprowadzili nasze serca.


powrót...