Z homilii...


Nie tylko modlitwa

2 grudnia 1982
Iz 26,1-6; Mt 7,21, 24-27

Pan Jezus zwraca się do nas z arcyważną sprawą „Nie każdy, który mi mówi Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego”. Rozważcie te słowa przez cały dzień. Wiemy, że Chrystus zachęcał do modlitwy. Wiemy, że namawiał, żebyśmy się nieustannie modlili, a teraz mówi – nie wystarczy.
W ustach Pana Jezusa nie ma żadnego przeciwstawienia modlitwy i działania, tak jak to jest w naszym życiu. Nie wystarczy uciec tylko w modlitwę. Jeszcze trzeba wypełniać! Nie wystarczy tylko się modlić. Nie można zamknąć odnoszenia się do Boga tylko w mówieniu do Niego.
Modlitwa bez czynu. To jakaś nieroztropność, porażka.
Spadł deszcz, runęły potoki, zerwały się wichury i rzuciły się na ten dom … Każde słowo wypowiadane do Pana Jezusa trzeba sprawdzać na co dzień w realizacji.
Jak ma wyglądać dzień dzisiejszy? Są obowiązki, które może pchają. Może wchodzi się w dzień z rozpędu, ale to za mało. Trzeba jeszcze pytać siebie, swojego sumienia, w jaki sposób to, co Bóg mi przekazał, zamieniłem w czyn.
Jak się wychodzi z tej kaplicy, to trzeba wiedzieć w jaki sposób zmienić w czyn poruszenie Ducha Świętego we mnie. Jak zmienić w sprawiedliwość, co zmienić w stosunku do prawdy.
Można popychać dzień, obowiązki. Wtedy będziemy żyć jak w kieracie. A przecież my mamy moc Ducha Świętego!
Trzeba konkretnie żyć modlitwą, inaczej żyje się pseudo życiem, pseudo wiarą. Wewnątrz powinniśmy być jacyś promienni, przezroczyści. Przemyślcie, jak kształtować swe życie, żeby nic w nim nie przeminęło, ale miało szansę trwania w Duchu Świętym.


powrót...